"..because life is just blah, blah, blah.
You hope for blah..and sometimes you find it.
But mostly is only blah"
Nie ma to jak 39 stopniowa gorączka w ostatni tydzień wakacji.
Zamiast się cieszyć i korzystać siedze w domu i rycze.
Bo nikt na tej wsi jebanej nie raczy mnie odwiedzic.
Pomimo zaproszenia. Nie chce im się nawet na 5 minut, lepiej posiedzieć na boisku i mieć mnie w dupie.
Juz nawet moj mielenski romans, ktory mieszka ze mna na wsi zadzwonil.
Tak, przeżywam jak mrówka okres.
ALE DO KURWY NĘDZY JEBANEJ.
Nie chcę w maju przyszłego roku przeprowadzać się na tą wieś jebaną.
nie, nie, nie.
Jednoczesnie , nie mam jak zostac we Wroclawiu, gdyz sama sie nie utrzymam.
KURWA, KURWA, KURWA.
Keep Smile :)
Nastrój:
tagi:
wiecie co?
jestem dziwna.
Zaczynał mnie powoli nudzić ten związek bez zobowiązań, a właściwie sam P.
Czasem gada za dużo i w 90% o sobie.
Pare razy zdarzyło mu się zapytać co tam u mnie. Jednak nie liczne to przypadki.
W momencie, kiedy dostałam to, czego chciałam odwidział mi się już prawie że całkowicie.
Zaczynam tęsknić za moim eks.
W poniedziałek mamy się spotkać.
Boje się. Że powróci...
a przecież dwa razy się do tej samej rzeki nie wchodzi.
Ale na horyzoncie kolejny facet. Który intryguje mnie niesamowicie.
Jednakże nie wiadomo czy do spotkania w ogóle dojdzie.
Wiadomo także, że to nie ma głębszego sensu.
Jest z Krakowa.
Lubię się dobijać.
Keep Smile :)
Nastrój:
tagi:
; )
wtorek, 17.sierpnia.2010, 22:58
Powróciłam wczoraj z Mielna.
Wypad niemalże na spontanie, zdecydowałam się tydzień wcześniej ;)
Wcześniej również mi go proponowano, ale odmawiałam, gdyż iż myślałam, że wybiore się tam z moją współlokatorką. Nie wypaliło i nie żałuję ;)
Śmichu było po paszki ;)
W sumie myślałam, że sobie kogoś wyrwę.
I teoretycznie wyrwałam, z tymże jest to mój kumpel.
Póki co jeszcze się z nim nie widziałam i do końca tygodnia się to prawdopodobnie nie stanie.
i dobrze. bo dobrze mi z nim było.
a tak, emocje po tygodniu opadną i może kiedy go zobaczę nie będę wspominać.
a teraz zdjecie na wspomnienie dobrych chwil ;)
Uploaded with
ImageShack.us
Keep Smile :)
Nastrój:
tagi:
Skończyłam tamten związek.
jakieś 3 dni po napisaniu poprzedniej notki.
I chyba jest mi lepiej.
Nie tęsknię bardzo bardzo. Wiadomo, brakuje mi go nieraz.
Jego dotyku, piwnego brzuszka i śmiechu.
Ale teraz jest już wspomnieniem.
Dobrym wspomnieniem. :)
A może nie tęsknię tak bardzo, gdyż spotykam się z kimś innym?
spotykamy się 'bez zobowiązań'.
Chociaż, jak zwykle boje się aby nie przerodziło się to w coś więcej.
Ale, jeśli nawet się przerodzi i nie wypali...
Za miesiąc klasa maturalna.
Pomiędzy korepetycjami, kursami, imprezami nie będzie zbyt wiele czasu na rozkmniny. Jakoś trzeba będzie dać rade.
Lecz póki co, trzeba czerpać jak najwięcej :))
A poza facetami. Hm, mam wrażenie, że wkroczyła do mojego życia monotonia.
Kurs Wrocław->ma wieś, imprezy, P. , prawko, zapierdalanie w domu i wokół domu, dawanie korków, wieczorny wypad na boisko. I tak w kółko..
Keep Smile :)
Nastrój:
tagi:
Czy kochając kogoś, można go zdradzać?
Codziennie zadaję sobie to pytanie.
Codziennie odpowiadam - nie.
Mimo wszystko, robię to. Co więcej, po zdradzie, czuję się lepsza, szczęśliwsza, nawet jeśli przebywam z moją miłością (?).
Pewnie każdy powie, że nie kocham naprawdę. Nie jedna osoba mi to mówi.
Jednak czuję do niego pewien rodzaj miłości.
A może to tylko przywiązanie?
Chciałam niejednokrotnie zakończyć ten związek.
Lecz sama nie potrafiłam.
Postanowiłam więc wymusić. Aby to on zerwał ze mną, nie ja z nim.
Mówiłam wszystko, co mi ślina na język przyniosła.
On przytulił.
Ja odepchnęłam.
Aż w końcu się pogodziliśmy.
Ale nie jest mi z tym dobrze.
Z dnia na dzień czuję się coraz gorzej wobec niego i wobec siebie.
On stara mi się dawać jak najwięcej z siebie.
Ja nie. Czuję, że przy nim cofam się w rozwoju.
Nie brnę do przodu, tak jak powinnam, tak jakbym chciała.
Może nie dojrzałam jeszcze do związku.
Może na pewno.
Mówiłam mu to na początku.
Jednak w trakcie tego czasu spędzonego z nim sama popełniłam błąd.
Powiedziałam, że kocham.
Nie powinnam.
Nie chce go ranić. Nie chcę go stracić.
Jakiś czas temu, po tygodniowej przerwie, myślałam, że wybrałam.
Że będzie on i on. Ba, byłam tego pewna.
Ale minął prawie miesiąc i pewność znikła.
Keep Smile :)
Nastrój:
tagi:
Przyjaźń, przyjaźń, przyjaźń. Ostatnio uświadomiłam sobie, że są tak naprawdę jest jedna osoba, które bez wahania mogę nazwać przyjaciółką. Tydzień temu wymieniłabym dwie.
Jednak chyba się myliłam. Okazałam się piątym kołem u wozu(znowu), jak to zwykle u mnie bywa. I nie przesadzam. Nie pierwszy raz jest w moim życiu, że ludzie przybliżają się do mnie, kiedy pogorszy się im kontakt z innymi. Ale kiedy pomiędzy tamtymi jest lepiej, idę w odstawkę. To boli. W szczególności teraz. Kiedy naprawdę myślałam, że będę chociaż na równi. Nie chodzi o to, że chciałam zniszczyć ich przyjaźń. Nie. Była , jest i zapewne będzie ona piękna. Życzę im tego, gdyż pielęgnują ją od lat.
Ale dlaczego zostałam potraktowana jak produkt zastępczy? Czy jestem aż taką chłodną, niezrównoważoną suką? Czy aż tak bardzo odpycham ludzi?
Wiem, że tworzę mur, gdy ktoś się za bardzo zbliży. Ale da się go przełamać.
Już chyba wiem, dlaczego trzymam się tak mojego faceta, skoro tak naprawdę nie kocham,tak jak kochać powinnam.
Bo jest moim przyjacielem. Jego miłość do mnie daje gwarancję, że zawsze będzie zainteresowany.
Boże, mam chyba jakiś cholerny kompleks na tym punkcie.
Im jestem starsza, tym głupsza..
Keep Smile :)
Nastrój:
tagi:
.
wtorek, 25.maja.2010, 19:24
Coraz więcej rozważań na temat tego, czy chcę dalej kontynuować ten związek.
Postanowiłam jedno - chcę przerwy. Nie wiem jednak, czy on na to przystanie.
Już raz mu to proponowałam, nie zgodził się, jednak znaleźliśmy alternatywę.
Szkoda tylko,że dla mnie ta alternatywa nie była skuteczna.
Męczę się. Nie mogę się skupić.
Myślę, myślę, myślę.
a nauka czeka...
Keep Smile :)
Nastrój:
tagi:
burdel
poniedziałek, 24.maja.2010, 12:32
przez jakiś czas żyłam w świadomości, iż odnalazłam życie szczęśliwe, satysfakcjonujące. Wszystko ładne i piękne.
Parę razy zabłądziłam, jednak w miarę szybko odnalazłam powrót.
Jednakże od dłuższego czasu nie wiem na czym stoję. Prowizorycznie nadal wszystko jest ładne i piękne. Nawet ładniejsze i piękniejsze.
Na dobrą jednak sprawę, żyję w pogoni.
Pogoni za jako takimi ambicjami, pogoni za dobrą imprezą i dobrą najebką.
Po króćce mówiąc, pogoni za niczym. Albo pogoni za młodością?
Już sama nie wiem. Jestem chodzącym burdelem do kwadratu. Dosłownie i w przenośni.
Boli mnie ostatnio spraw kilka. Między innymi fakt, że mam jedynie 2 bliskie osoby. I brak czasu na normalną rozmowę.
Bo ciągle żyję w tempie ekspresowym/zamykam się w swoim małym wymarzonym świecie/spotykam się z P.
Właśnie, pan P.
Człowiek, który jest moim przyjacielem i moim kochankiem. Brakuje jednak z mojej strony miłości. Chciałam dać temu szansę. Czekam już pół roku...
W pewnym momencie myślałam, iż jest to miłość. Pomyliłam ją jednak z zaangażowaniem i obawą przed utratą pewnej ostoii.
Zapłaciłam za tą pomyłkę jego smutnym spojrzeniem.
a co teraz?
Teraz nie wiem co robić.
Czy skończyć to, czy też brnąć dalej i dać szansę owemu pączuszkowi miłości , który może kiedyś przerodzi się w kwiat.
Keep Smile :)
Nastrój:
tagi:
grubas
niedziela, 2.maja.2010, 18:19
czuje się
GRUBO
do kwadratu
sześcianu
hipersześcianu
i tak dalej
szło mi ładnie, ale oczywiście musiałam przestać. Bo jak to tak dojść do celu.
Paranoja.
Keep Smile :)
Nastrój:
tagi:
Why?
niedziela, 24.stycznia.2010, 15:44
Dlaczego nie potrafię sobie poradzić z dawnymi uczuciami?
Z dawną miłością?
Z dawnym pseudo-związkiem?
Dlaczego wciąż zadaję sobie pytanie:
Dlaczego tak nie mogło się NAM układać?
Mimo iż jest ON, którego darzę uczuciem silnym.
"Mimo wszystko";
To nadal boli.
Keep Smile :)
Nastrój:
tagi:
święta
piątek, 25.grudnia.2009, 17:48
Święta.
Czas dla mnie cudowny, gdyż w końcu mogę spędzić trochę czasu z rodziną. Można usiąść spokojnie, aby porozmawiać, pośmiać się i..jeść.
Część w przez którą świąt od kilku dobrych lat tak nienawidzę. Myślałam, że w tym roku nie będę już miała takich problemów. Myliłam się.
Czuję, widzę w lustrze jak dosłownie puchną mi policzki. Jak obtłuszczają się uda. Mimo, że w tym roku się ograniczałam. Nie kombinowałam, jak by tu wyrzucić jedzenie, nie.Wszystko, ale minimalistycznie + duże dawki zimnej wody z cytryną.
Mimo to, za każdym razem, gdy szłam do toalety pojawiała się pokusa. Nie uległam jej ale było już blisko. Nie wiem, czy jutro wytrzymam. Gdyby nie strach przed tym, że rodzice usłyszą, na pewno dawno już bym to zrobiła. Ale to dobrze. Wmawiam to sobie, choć wcale tak nie myślę. Dobrze, nie mogę to tego wrócić. Mogę schudnąć i bez tego.
Jednakże w niedzielę robię dzień oczyszczenia. Nie totalną głodówkę, bo mój organizm już totalnie się odzwyczaił i wiem jak to się może skończyć.
Limit 500kcal wystarczy. W sylwestra mój brzuch ma być idealnie płaski, nie może wystawać żaden bebech. Nie ma opcji.
Keep Smile :)
Nastrój:
tagi:
so fine.
sobota, 21.listopada.2009, 15:58
Pan który nie ogarniał, nie ogarnia chyba nadal.
Chyba, nie wiem. Nie jestem pewna jego uczuć. Ani swoich. Wiem jedynie, że czuje do niego duuuży pociąg. W tej kwestii jesteśmy dobrani a i owszem. Jeśli to, co jest między nami, utrzyma się do lutego, w którym wyjeżdżamy z ekipą na narty, nie wiem czy utrzymam swoja cnotę ;P
ale nie ma póki co rozmyślać. Póki co trzeba się skupić na nauce .
A z nauką tak sobie. Dobrze nie jest,ale jakoś specjalnie źle mi z tym też nie.
Z dieta , no powiedzmy dieta, całkiem całkiem. Od ostatniej not schudłam 2kg. Do końca roku przydałoby się zrzucić jeszcze 6, ale nawet jak zrzucę 4 będę zadowolona :)
Keep Smile :)
Nastrój:
tagi:
"Moje historie miłosne też za każdym razem przypominają karty chorobowe człowieka, który zapadł w śpiączkę, zakochanego nie można mnie ocucić". (http://yours.blog.pl)
Skumulowało się we mnie za wiele uczuć, za wiele żalu.
Dopiero dziś uświadomiłam to sobie, kiedy za sprawą pewnego pana i jego podejścia, dolano oliwy do ognia.
Tęsknie. Tęsknie za miłością. Zarówno rodzicielską, jak i tą, którą darzy kobietę płeć brzydka.
Wkręciłam się, wiem. Poczułam to w niedziele. Nie widzieliśmy się dni kilka, podczas których moje serce zalało się falą tęsknoty. Nie mogłam się nacieszyć jego dotykiem, jego głosem, jego zapachem.
A teraz stoję w kropce. Bo pan owy, chyba nie ogarnia tego co się dzieje, a może ogarnać nie chce. A ja rozmawiać o uczuciach nie umiem.
Boję się. Bo gdy pierwszy raz spróbowałam, usłyszałam tylko 'ze nie jest w stanie mi tego zapewnić, ale zawsze będę w jego sercu'. A teraz, dziwnym trafem jest w stanie zapewnić to innej, wyrzucając mnie brutalnie ze swojego serca.
Pan nieogarnięty zadzwonił.
Uśmiech.
A teraz łzy. Powinnam nabrać dystansu.
A im bardziej chcę, tym bardziej jestem w NIM, tym bardziej ubolewam.
Poza tęsknotą za wielką i cudowną miłością, tęsknie za domem.
Za moim dużym, spokojnym domem.
Za domowymi obiadkami.
Za popołudniowymi rozmowami z mamą.
Za jej uśmiechem, za jej uściskiem.
Tęsknię nawet za zrzędliwymi powiedzonkami mojego taty. Nawet za wiecznymi pretensjami do brata mojego.
Jestem jeszcze dzieckiem. Wcześnie wyfrunęłam z gniazdka, pozbawiając się domowego ogniska.
Czy można je rozpalić w ciągu jednego dnia? Nie. Ledwo wtedy czasu na rozmowę.
Dni są za krótkie. Weekendy też. Nawet życie.
Keep Smile :)
Nastrój:
tagi:
tak, postanowiłam napisać. Właściwie myślałam o tym od jakiś dwóch tygodni, ale w moje życie wtargnęła masa nauki, imprez i...lenia.
Co tam u mnie, co tam u mnie?
Nie będę opisywać tu wszystkiego, bo serwer by padł, ale sprawy najniższych jak i najwyższych lotów streszczę.
Zacznijmy więc od spraw najbardziej dołujących i bolesnych, coby optymizmem się zarazić.
1) Pan B.
Pan z którym spotykałam się niemal dwa lata, z którym fakt faktem, łatwo nie było, z którym przerwy długie miewałam. Jednak pierwszy to facet którego pokochałam.
Mężczyzna ten, zachował się jak szczenię (bez obrazy dla tych psich maluchów), a konkretnie : w wakacje, po chwilowej przerwie spotkaliśmy się. Były plany, miało znów być pięknie i kolorowo. Nie było.
Pan B. zaczął imprezować srodze, zapominając o mnie. Zapomniał do tego stopnia, że znalazł sobie nową, co z dumą obwieścił na naszej-klasie. [chciałabym tutaj wspomnieć, że przez owe dwa lata, podczas których staraliśmy się(a może tylko ja się starałam?) pielęgnować nasze uczucie, żadne z nas nie wstawiło żadnego romantycznego zdjęcia. Bo B. mówił, że zdjęć nie lubi (proszę, jak to szybko poglądy się zmieniają!)]
2) Szkoła.
No w sumie, brzydko mówiąc mam na nią nieco wyjebane, z czego nieraz wynikają wyrzuty sumienia. Nie jest tak źle, jak w zeszłym roku, to fakt, ale miało być lepiej. I w sumie może by było, gdyby nie mój brak silnej woli i samokontroli. Jak wiecie, lub i nie wiecie, mieszkam w cudownym Wrocławiu sama, bez kontroli rodzicielskiej, przez co czasem mam skłonności do przegięć. Teraz i tak ograniczać się staram, ale początek roku szkolnego był naprawdę srogi. Przeprowadziłam się do mieszkania studenckiego, gdzie z imprezami problemu nie ma, co oczywiście postanowiłam wykorzystać. Kac na kacu generalnie. Teraz (hm, od tygodnia) staram się ograniczać do 1-2 imprez tygodniowo. Czas dorosnąć, nieprawdaż ?;)
3) Jedzenie, dietowanie, a jakże by inaczej.
A schudłam sobie 7kg, od mego momentu krytycznego. Ale znów powoli zaczynam przybierać, co powstrzymać trzeba. Czekam do końca okresu i od przyszłego tygodnia idę po wielkie zakupy do warzywniaka. Będzie good, nie?;)
i to by było na tyle moje piękne panie. Skrót, jak na skrót jest dość długi, więc mam nadzieje, że jakoś przez niego przebrniecie.
aj, jak dobrze było się 'wygadać' :))
Keep Smile :)
Nastrój:
niedziela, 28.czerwca.2009, 23:23
Pisanie nigdy nie sprawiało mi trudności.
Az do teraz.
Czasem zastanawiam sie, nad założeniem nowego bloga. Jednakże czy to by coś zmmieniło?
Jedno jest pewne.Nigdy nie skasuje smile'a
Keep Smile :)
Nastrój:
tagi: